Rewolucyjna iskra
„Widmo krąży po Europie - widmo komunizmu. Wszystkie potęgi starej Europy połączyły się dla świętej nagonki przeciw temu widmu” –te słowa z Manifestu Komunistycznego są cały czas aktualne. Rządząca tym światem burżuazja doskonale zdaje sobie sprawę z siły klasy robotniczej. Burżuazja zrobi wszystko byle by tylko utrzymać się u władzy. Nowocześni kapitaliści opierają się już nie tylko na nagiej przemocy wobec działaczy ruchu komunistycznego, gdyż represje mają skutek odwrotny do zamierzonego. Śmierć Waryńskiego, Guevary czy Ulrike Meinhof powodowała jeszcze większą nienawiść do kapitalizmu przez co ruch komunistyczny rósł w siłę. Dwa lata temu – 20 lipca 2001 podczas kilkunastotysięcznej demonstracji w Genui policja zamordowała Carla Giulianiego. Ale burżujom nie udało się nikogo zastraszyć i następnego dnia wyszło na ulicę ponad 300 tysięcy by go pomścić – co skończyło się całonocnymi zamieszkami.
Dlatego burżuje (przynajmniej Ci bardziej inteligentni) wolą z ruchem robotniczym walczyć innymi, bardziej skutecznymi metodami – przekupstwem. Gdy tylko w jakimś miejscu wybuchnie walka klasowa – należy ją jak najszybciej wyciszyć, gdyż w przeciwnym wypadku – może ona w ciągu kilku chwil rozprzestrzenić się na cały region. W ciągu kilku tygodni na cały kraj a w ciągu kilku miesięcy na cały świat. Gdy w 1917 klasa robotnicza przejęła władzę w Rosji – to w ciągu kilku miesięcy rewolucyjny pożar zapłonął w całej Europie. Walka klas rozprzestrzenia się z prędkością błyskawicy – i można na to podać tysiące przykładów – choćby ostatni czerwcowy strajk górników z „Silesii”, który w ciągu kilku dni sparaliżował cały Śląsk – gdyż do protestu przyłączyły się inne kopalnie a także komunikacja miejska. Burżuazja o tym doskonale wie i dlatego każdy pożar usiłuje zgasić w zarodku. Burżuazja próbuje zniszczyć solidarność klasy robotniczej. Stosuje przekupstwo wobec związkowych aparatczyków, którzy następnie dążą do likwidacji strajku – wbrew związkowym dołom. Przykładów na niszczenie solidarności klasy robotniczej można podać więcej – ale tylko ten pierwszy nas tutaj interesuje. Bardzo skuteczną metodą jest antagonizowanie robotników z różnych związków zawodowych. Na Śląsku – wiele kopalni należy do AWS-owskich dygnitarzy. Podczas zwolnień (które w górnictwie mają charakter permanentny), prace tracą działacze wszystkich związków zawodowych – oprócz Solidarności. W ten prosty sposób – Solidarność odpowiedzialna za kapitalistyczną kontrrewolucja i rządy Buzkowców – nadal ma oparcie w klasie robotniczej. No i w końcu mamy antagonizowanie różnych branż klasy robotniczej. Gdy na Śląsku strajkowała miejska komunikacja – nagle w „Faktach” Lisa zaczęto się martwić o klasę robotniczą. Pokazywano wywiady z różnymi robotnikami, którzy spóźnili się do pracy – a następnie ogłoszono, że klasa robotnicza nie popiera pracowników komunikacji.
Wróćmy jednak do podstawowej formy działania burżuazji – korumpowania związkowych aparatczyków. Korumpowanie odbywa się „po cichu” z dala od bojowych zdesperowanych robotników. Dlatego podczas każdego strajku – tak ważna jest działalność informacyjna, którą muszą robić komuniści. Robotnik zagrożony bezrobociem, tak jak większość ludzi żyjących w społeczeństwie kapitalistycznym nie ma ideowego kręgosłupa – i dlatego każdego można kupić – różnica jest tylko w cenie. Dlatego tak ważny jest udział komunistów w walce –gdyż bez nich po prostu prawie każda walka będzie przegrana. Komuniści, bogaci o doświadczenia ruchu robotniczego muszą nauczyć robotników walki. Należy wprowadzać różne innowacje, które są po prostu niezbędne dla zwycięstwa strajku jak jawność negocjacji (wynalazek gdańskich stoczniowców), należy bezlitośnie demaskować korupcyjne zapędy arystokracji robotniczej itd. Skutecznie można to robić tylko WEWNĄTRZ ruchu robotniczego. Przywódca strajku cieszy się wśród robotników swojego zakładu dużym autorytetem. Wcześniej zasłużył się podczas walk z policją lub już coś dla robotników wynegocjował – i oni mu ufają. Komuniści też muszą zdobyć ten autorytet walcząc ramie w ramię z tymi podczas całej walki. Taktyka trockistowskich sekt sprowadzających swój udział w ruchu robotniczym do kolportażu swoich gazetek to drogą do nikąd. Co z tego, że jeden czy drugi trockista z PD, NLR, SGP czy JP będzie miał racje ostrzegając robotników przed zdradą. Robotnicy ich nie wysłuchają – gdyż nie mają oni autorytetu. Instrumentalne traktowanie klasy robotniczej i przychodzenie jedynie na „gotowe” przez trockistowskie sekty powoduje, że nie mają one żadnego wpływu na walkę klasową w Polsce.
W dzisiejszej sytuacji każda walka klasowa – to walka z czasem. Upadające zakłady przemysłowe i prawie 20 procentowe bezrobocie powodują, że prawie każdy strajk może stać się iskrą, która wywoła ogólnokrajowy protest robotniczy. Nigdy tak się jednak nie stanie, gdy burżuazja bez problemu będzie korumpować kolejnych związkowych aparatczyków. Cele komunistów na dziś jest walka o zaostrzenie walki klasowej. To walka ze wszystkimi zdrajcami ruchu robotniczego. To walka z reformistami, i związkowymi bossami, którzy kanalizują protest robotniczy w imię swoich interesów. To walka o rozszerzenie walki klasowej z jednego zakładu – na cały region, na cały kraj i cały świat, która skończy się komunistyczną rewolucją.
Komuniści interweniując w strajku muszą wykonywać wielorakie zadanie, od działalności informacyjnej (informując robotników o poziomie walki klasowej w kraju – dodawając im w ten sposób otuchy, gdyż burżuazyjne media – robią wszystko by ich zniszczyć –jak Fakty Lisa podczas strajku komunikacji miejskiej na Śląsku) po działalność edukacyjną, bazując na doświadczeniach ruchu robotniczego. Komuniści muszą walczyć z korupcją i niszczenia solidarności w ruchu robotniczym. W końcu komuniści muszą być z robotnikami cały czas – dzieląc z nimi trudy walki strajkowej, pomagając im w najdrobniejszych sprawach (jak zaopatrzenie w żywność itd.) Jednak najważniejszą formą aktywności komunistów – jest radykalizacja strajku poprzez przemoc.
Robotnicy (lub robotnice) nie chcą, lub nie potrafią stosować przemocy wobec wroga klasowego co kończy się sromotną klęską. Pielęgniarki z wrocławskiego szpitala Rydygiera, które strajkowały na jesieni 2002 i chciały „walczyć pokojowo” boleśnie odczuły na własnej skórze „pokojowe” nastawienie wrocławskiej policji, która użyła siły wobec strajkujących kobiet. Burżuazja dobrowolnie nigdy nie pozbawi siebie choć ułamka zysku i nigdy dobrowolnie nie odda władzy – dlatego bezlitośnie trzeba krytykować pacyfistów w ruchu robotniczym. Znacznie częściej zwyciężają górnicy i rolnicy, którzy od początku są przygotowani do walki, niż pokojowo nastawione pielęgniarki. Gdy kilkadziesiąt tysięcy górników uzbrojonych w trzonki od kilofów przyjeżdża pod URM, to od razu rząd jest zmuszony do ustępstw. Gdy rolnicy uzbrojeni w kosy, blokują drogi w całej Polsce to od razu rzucają rząd na kolana. A pokojowych demonstracji pielęgniarek rząd po prostu nie traktuje poważnie. Protest robotników z Ożarowa nie rozpoczął się w listopadzie 2002 (choć wtedy dostrzegła go radykalna lewica i cała Polska). Spokojny piknik pod bramą FKO mógł trwać wiele lat – i nikt by o nim nie usłyszał. Dopiero zmiana taktyki –przemoc zamiast bierności, spowodowały, że o proteście Ożarowa usłyszała cała Polska (a i na świecie pojawiły się o nim wzmianki). Wtedy dopiero rząd zaczął się nimi interesować i tylko tą drogą mogli to osiągnąć. Dlatego komuniści, którzy analizują walki klasowe – muszą wyciągać wnioski. Muszą nauczyć się stosowania przemocy – jako jednej z wielu form walki klasowej. Kto powiedział, że tylko burżuazyjne państwo może używać pałek? Kto powiedział, że tylko policja może posiadać broń? Klasa robotnicza tylko wtedy zacznie wygrywać gdy zmieni swoje nastawienie. Policja i sądy – to instytucje podporządkowane burżuazji, wrogie klasie robotniczej. Nie dopuszczalna jest kolaboracja z tymi instytucjami przez „radykalną lewicę”. Niedopuszczalne są praktyki Nowej Lewicy, która grozi sądem innym działaczom radykalnej lewicy, czy też chce swoich członków –wprowadzić do sądów na ławników. I co będzie robił taki ławnik w burżuazyjnym sądzie? Represjonował „zadymiarzy” z Ożarowa, represjonował działaczy antywojennych, represjonował rolników blokujących drogi itd. Ale wracamy do wątku głównego – komuniści muszą wnieść bojowego ducha w klasę robotniczą, który zachęci ich do działania i spolaryzuje sytuację w ruchu robotniczym. Gdy rok temu w sierpniu 2002 strajkujące szwaczki szczecińskich zakładów Odra – nie mogły sobie poradzić z burżujem, który nie wypłacał im pensji na czas – to pomogli im stoczniowcy. Gdy oszczędzający na szwaczkach burżuj został pobity przez robotników –to od razu strajkiem zainteresowała się cała Polska. W całym kraju można było słyszeć głosy robotników „tak właśnie trzeba robić!!!”. Równocześnie związkowi aparatczycy – którzy odcięli się w burżuazyjnych mediach – od takich działań – pokazali swoje prawdziwe oblicze – po której tak naprawdę są stronie. Czy po stronie zdesperowanych robotników, którzy nie cofną się przed niczym byle by tylko nakarmić swoje głodne dzieci, czy po stronie burżujów. Najprostsze metody są czasami najbardziej skuteczne. Podsumowując -robotnicza przemoc powoduje
1. Radykalizację. Sprawa jest od razu nagłośniona przez burżuazyjne media jako „skandal” i dzięki temu staję się inspiracją dla pozostałych robotników.
2. Polaryzację. Związkowi aparatczycy, którzy potępiają walczących robotników – kompromitują się i pokazują swoje prawdziwe oblicze
3. Zwycięstwo. Praktyka III RP jednoznacznie pokazała, że tylko bojowe sektory klasy robotniczej są w stanie wygrać.
Czy to znaczy, że komuniści muszą walczyć za robotników? Często jest tak, że klasa robotnicza jest zdeterminowana do walki, lecz nikt nie chce zacząć. W kraju o 20 procentowym bezrobociu, groźba zwolnienia skutecznie odstrasza robotników od walki. Ludzie boją się, że nikt ich nie poprze –dlatego biernie czekają i wierzą w to, że kto inny zacznie. Wiemy więc, że klasa robotnicza potrafi walczyć. Wiemy też, że rzadko kiedy ona sama tą walkę rozpoczyna. Dlatego też tą iskrę do walki musi dać ktoś inny –grupa zdecydowanych na wszystko ideowych komunistów. Konieczne jest współdziałanie zdecydowanej na wszystko rewolucyjnej awangardy z ruchem robotniczym. Ruch robotniczy na Kubie nie obaliłby Batisty w 1959, gdyby nie hasło (i przykład) rzucone przez nielicznych partyzantów Castro i Guevary. Ale rewolucyjna awangarda bez współpracy z ruchem robotniczym – jest bezbronna – czego najlepszym dowodem jest klęska CHE w Boliwii i w innych krajach, gdzie organizował partyzantkę oderwaną od problemów ruchu robotniczego. Guevara nie wyciągnął niestety lekcji z rewolucji kubańskiej. Walka partyzantów w górach Sierra Maestra mogła by trwać jeszcze wiele wiele lat – i nic by się na Kubie nie zmieniło. Dopiero strajk powszechny klasy robotniczej w kubańskich miastach, był przełomem który doprowadził do zwycięstwa rewolucji.
Komuniści jako rewolucyjna awangarda muszą być elastyczni i dostosowywać swoją taktykę do bieżącej świadomości klasy robotniczej. Muszą dokładnie analizować walki klasowe by wiedzieć gdzie i kiedy rzucić iskrę, która przekształci się w wielki rewolucyjny pożar. Gdy na ulicach są walki z policją jak w Ożarowie –to należy robić wszystko – by następne walki były wygrane. Jeśli kamienie petardy i butelki z benzyną nie wystarczają –to należy działać bardziej radykalnie. Gdy w ruchu robotniczym szerzy się zdrada (tak jak teraz na kolei – gdzie związki sprzedały strajk) –to na pierwszy ogień muszą pójść zdrajcy itd.